niedziela, 24 kwietnia 2016

MOONDANCE - Rozdział I - część 7.



            Kolejne kilka dni minęło mi całkiem normalnie. Chodziłam grzecznie do szkoły, spotykałam się z Alexem i ćwiczyłam utwór do konkursu na pianinie. Do występu zostało mi już niewiele czasu. Jeśli chodzi o moje stosunki z Xavierem i Hope, to mogę powiedzieć tylko tyle, że nasz kontakt osłabł i to bardzo. Od kiedy zostawili mnie w klubie czułam się urażona i mało z nimi rozmawiałam. Właściwie dzień w dzień, przy każdej możliwej okazji i wolnej chwili spotykałam się z Alexem. Polubiłam go, mimo, że wcześniej podchodziłam do tej znajomości ostrożnie i z dystansem. Był dobrze wychowany, szarmancki, czarujący i nieziemsko przystojny. Gdy na mnie patrzył to miękły mi kolana. Mogłam mu powiedzieć o każdym moim problemie czy smutku i wiedziałam, że zostanę wysłuchana.
            Nie wiedziałam co się ze mną stało. Nigdy żaden chłopak tak na mnie nie działał. Czyżbym się zauroczyła? Musiałam przyznać, że myślałam o Alexie dwadzieścia cztery godziny na dobę. Śniłam o nim bardzo często. Pragnęłam spędzać z nim jak najwięcej czasu. Czasami łapałam się na tym, że marzyłam o nim jako moim chłopaku. Co się ze mną działo? Erica ogarnij się. Żaden chłopak do tej pory nie zawrócił ci w głowie, musisz być twarda, nie daj się. Obawiam się, że już za późno. Straciłam głowę dla Alexa. Co on takiego w sobie miał? Nie potrafiłam na to pytanie odpowiedzieć. Miałam do czynienia z wieloma przystojniakami w swoim życiu, z niektórymi się przyjaźniłam i spotykałam, lecz przy żadnym się tak nie czułam.
            Nagle mój telefon zadzwonił, przyszedł mi sms. „Ma Panna Erica może ochotę na kawę?” odczytałam wiadomość od Alexa. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Odpisałam i umówiliśmy się w parku. Było dziś chłodno więc założyłam sweter w szaro-czarne paski, który niedawno kupiłam i jasne, poprzecierane jeansy. Zrobiłam szybki makijaż, chciałam wyglądać dziś naturalnie. Kiedy zbiegałam po schodach w glanach, zatrzymała mnie mama.
- Gdzie to się moja córka wybiera tak niepomalowana? – zażartowała.
- Na kawę z Alexem. – odpowiedziałam
- Widzę, że ktoś tu zaczyna romansować. – mama puściła do mnie oczko.
- A co! Kiedyś trzeba. – zaśmiałam się.
- A jeśli ci zabronię się spotykać z chłopakami?
- Mamusiu, jestem w takim wieku, że tego nie zrobisz. Zresztą sama mi ciągle powtarzałaś, żebym sobie z kimś poflirtowała.
- Kurczę, tu mnie masz. Tym razem wygrałaś. – Lisa pokazał mi język. Odpowiedziałam jej tym samym.
            Kiedy wyszłam z domu, pierwszą rzeczą jaką zrobiłam, było założenie słuchawek i włączenie muzyki. Na dworze było szaro, Słońca jak zwykle nie było widać, a nad polami unosiła się mgła. Wiał delikatny wiatr. W parku nie było dużo ludzi, tylko dwóch starszych panów grających w szachy i małżeństwo z małym dzieckiem, które bawiło się na mini placu zabaw. Przy fontannie, na środku parku stał Alex. Ubrany był w ciemne jeansy, biały t-shirt i marynarkę. Atrakcyjny i seksowny jak zawsze. Przygryzłam wargę.
- Cześć. – przywitałam się.
- Dzień dobry królewno. – dał mi całusa w policzek.
- Gdzie idziemy? – zapytałam czując, że się rumienię.
- Na najlepszą kawę w Moonlight Falls. – odpowiedział.
            Kawiarnia znajdowała się niedaleko. Była to niewielka kamienica, z charakterystycznymi dla baroku zdobieniami. Przed nią stało parę ogrodowych stolików z krzesłami. Wnętrze było ciemne, pachnące kawą i starymi książkami. Wystrój elegancki, przywodzący na myśl XIX-wieczny salon. Magiczne miejsce.
            Usiedliśmy w eleganckich fotelach, po przejrzeniu karty menu zdecydowałam się na kawę kokosową z białą czekoladą, a Alex wybrał cynamonowe latte. Czekając na nasze zamówienie rozmawialiśmy o filmach i muzyce. Całkiem młodzieżowe tematy. Kiedy dostałam swoją kawę pociekła mi ślinka. Elegancki kubek, na jego dnie odznaczała się biała czekolada, resztę naczynia wypełniała kawa, a na samej górze było dużo bitej śmietany posypanej cukrem trzcinowym. Po spróbowaniu stwierdziłam, że w życiu czegoś tak dobrego nie piłam.
- Madame Luna jest najlepszą baristką w miasteczku. – powiedział Alex popijając swój napój.
- Przepyszna jest ta kawa. – zgodziłam się.
- Jak ci się podoba Moonlight Falls?
- Na początku nie podobało mi się w ogóle. Byłam zła na rodziców, że kazali mi w ciągu kilku dni zerwać ze swoim dotychczasowym życiem i wywieźli mnie na takie odludzie. Zdziwiłam się kiedy zobaczyłam, że wszystko tu jest takie starodawne. Nawet, niektórzy ludzie ubierają się jakby żyli w innym stuleciu, na przykład państwo Hudson. Jednak po tych kilku tygodniach zaczęłam się przyzwyczajać do tego miejsca. Cieszy mnie to, że jest tak spokojnie, w mieście nie miałam miejsca gdzie mogłabym się zaszyć samej oprócz mojego pokoju, a tutaj wystarczy, że wyjdę z domu i jestem sama. Polubiłam Moonlight Falls.
- Miło mi to słyszeć. A słyszałaś może jak zostało założone miasto?
- Nie. – słowa Alexa mnie zaintrygowały. Lubiłam legendy i historie.
- W XIX wieku głowy rodów wilkołaków, wampirów i czarownic zebrały się, by rozwiązać problem prześladowań przez ludzi. Do tej pory istoty nadnaturalne żyły w zgodzie wśród ludzi, lecz w 1815 zaczęły się nękania, prześladowania i mordy na osobach  z niezwykłymi mocami i zdolnościami. Najgorzej miały czarownice i wróżki. Dlatego właśnie głowy rodów spotkały się po raz pierwszy w historii świata nocy.  Aby pozbyć się tego zmartwienia postanowili założyć miasteczko, schronie dla istot nadnaturalnych, z dala od ludzkich osad. Nazwali to miejsce Moonlight Falls, ponieważ w dniu kiedy odbyło się zgromadzenie, była pełnia. Zdaje sobie sprawę, że może to dla ciebie być śmieszne i nieprawdopodobne, ale taka jest legenda. – zakończył.
- Ciekawa historia, lecz co to jest świat nocy?
- Tak nazywa się wszystkie rasy nadnaturalne, o specjalnych mocach i zdolnościach. Należą do niego wróżki, wiedźmy, wilkołaki i wampiry.
- Rozumiem, fascynujące. – powiedziałam. – Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie słyszałam.
- Teraz już wiesz w jak bardzo dziwnym miejscu żyjesz. – zaśmiał się Alex.
- To prawda, dziękuję za uświadomienie mnie. – zażartowałam.
- Pięknie dziś wyglądasz. -  powiedział nagle.
- Dziękuję. – uśmiechnęłam się i poczułam jak oblewam się rumieńcem.
            Spojrzałam na niego. Patrzył na mnie pożądliwym wzrokiem. Moje serce zaczęło szybciej bić. Erica spokojnie, to tylko komplement, zresztą sama chciałaś ładnie wyglądać specjalnie dla niego. Wdech i wydech, wdech i wydech.
- Pozwolisz mi się odprowadzić do domu? – zapytał.
- Oczywiście.
            Alex zapłacił rachunek, założył marynarkę i wyszliśmy w noc. Była pełnia. Przypomniały mi się słowa dyrektora w szkole.
- Dlaczego pan Watson mówił, żeby nie wychodzić podczas pełni z domu?
- To stary wariat, jego żona została zamordowana podczas pełni księżyca i teraz wszystkich przestrzega, żeby w tę noc zamykali się na cztery spusty w domach.
- To straszne. Wiadomo kto to zrobił?
- Nie. Policja prowadziła śledztwo, ale nie znaleźli żadnych śladów prowadzących do mordercy. To było zabójstwo idealne, zaplanowane w najmniejszych szczegółach.
            W oddali zawył pies. Przestraszyłam się i złapałam Alexa za dłoń. Uśmiechnął się.
- Boisz się? – zamruczał.
- Nie. – skłamałam. Objął mnie ramieniem dzięki czemu poczułam się pewniej.
- Mam jednak prośbę. – zaczął.
- Jaką?
- Sama nie wychodź w nocy, szczególnie podczas pełni.
- Dobrze, ale czemu?
- Kto wie? Może ten wariat się tu jeszcze gdzieś kręci. Martwię się o ciebie. Jesteś taka delikatna i nie do końca znasz zasady panujące tutaj.
- Jakie zasady?
- Dowiesz się w swoim czasie moja droga.
- Ale…
- Ciii. – położył mi palec na ustach uciszając mnie. – Niech takie błahostki nie zaprzątają teraz twojej główki.
- Dobrze. – westchnęłam.
            Droga do domu minęła mi bardzo szybko. Na pożegnanie Alex dał mi całusa w policzek i prosił, bym na siebie uważała. Kiedy weszłam do swojego pokoju rzuciłam się na łóżko i zaczęłam wspominać dzień spędzony w kawiarni. Byłam bardzo szczęśliwa. Czyżbym się zakochała? Zadzwonił mój telefon.
- Halo. – powiedziałam po odebraniu.
- Cześć skarbie. Co u ciebie słychać? – usłyszałam głos Hope w słuchawce.
- No hej. U mnie bardzo dobrze. Byłam dziś na kawie z Alexem i chyba mu się podobam.
- To super. Wybacz naszą reakcję na niego wtedy w klubie. Po prostu od dzieciństwa za sobą nie przepadamy. – zaśmiała się moja przyjaciółka. – Ale cieszę się, że ty się z nim dogadujesz. Może rzeczywiście coś ciekawego z tego wyjdzie. – zakończyła specyficznym tonem głosu.
- Sugerujesz coś?
- Ja? No coś ty, nigdy. – wybuchła śmiechem.
- Jasne, jasne.
- Lepiej opowiadaj jak było na randce.
- Zabrał mnie do kawiarni Madame Luny, wypiliśmy kawę, odprowadził mnie do domu i tyle.
- Ze szczegółami moja droga. Chcę wiedzieć o wszystkich komplementach.
- Dużo mi ich mówił, nawet powiedział, że pięknie wyglądam.
- Jakie to słodkie. W sumie ładna byłaby z was para.
- Swatka się znalazła.
- Kochanie, ja od podstawówki swatam ludzi.
- A co u Xaviera? – zapytałam.
- Ciągle się uczy. Zaczęły się testy i za każdym razem jak chce go gdzieś wyciągnąć na miasto to słyszę, że siedzi wśród książek i nie wiem kiedy skończy.
- Wiesz, przynajmniej jemu zależy na ocenach.
- My jesteśmy tak mądre, że nam podręczniki niepotrzebne. – po tych słowach wybuchłyśmy śmiechem.
- Aż się popłakałam. – powiedziałam ocierając łzę z policzka. – Może byśmy wyskoczyły gdzieś we dwie jutro? – zapytałam.
- A ty nie masz przypadkiem jutro konkursu muzycznego?
            Po tych słowach zamilkłam i zaczęłam analizować daty. Byłam przekonana, że konkurs jest za dwa dni, ale po tym co usłyszałam od Hope postanowiłam sprawdzić.
- O kurczę. Rzeczywiście jest jutro. Muszę jeszcze poćwiczyć! – wykrzyknęłam.
- Ćwicz, ćwicz. Musisz go wygrać. Nie będę ci przeszkadzać, do zobaczenia jutro na scenie.
- Hope, ja nie wiem jak się na ten występ ubrać.
- Ubierz się elegancko, lecz bez przesady. Mogą być proste spodnie bez jakiś dziur czy przetarć i ładna koszula.
- Dzięki ci moja stylistko.
- Nie ma za co moja modelko.
- To do jutra. Mam nadzieję, że zobaczę ciebie i Xaviera na widowni.
- Będziemy tam na sto procent. I pamiętaj, nie denerwuj się.
- Postaram się. Dobranoc.
- Słodkich snów. – zaśpiewała Hope i rozłączyła się.
            Ćwiczyłam do późna. Kiedy rano zadzwonił mi budzik, wstałam z łóżka bardzo niewyspana. Ubrałam się jak radziła mi przyjaciółka, zrobiłam delikatny makijaż, by zakryć cienie pod oczami. Byłam tak zdenerwowana, że nie zjadłam śniadania, wypiłam jedynie mocną kawę i pobiegłam do szkoły na konkurs, nie biorąc ze sobą nut.

18 komentarzy:

  1. Hmmm... Wow! Naprawdę ciekawe opowiadanie, z pewnością zostanę na dłużej :) Moonlight Falls, powiadasz? Chyba jakoś mi się kojarzy ;) Czekam niecierpliwie na nowy post i życzę weny!
    Raven

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam wcześniejszych rozdziałów, ale ten mi się podoba. Piszesz w niewymuszony sposób i widać, że to lubisz. :) Powodzenia z kolejnymi rozdziałami :D
    Zapraszam też do siebie http://serumfrakcji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Mega Na pewno zostanę na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega Na pewno zostanę na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się 😃 są jakieś tam małe błędy stylistyczne, ale czyta się dobrze, lekko. Nie czytam młodzieżowych fantasy, ale szczerze to opowiadanie jest całkiem niezłe. Ma w sobie coś innego i podoba mi się. Fajny pomysl z historią o miasteczku. Ma swój klimat. Bohaterka jest spoko 😃 generalnie - pisz dalej, bo jest dobrze.
    Zapraszam do mnie: wladca-gwiazd.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) nigdy nie byłam orłem z gramatyki. Piszę tak, by historia mnie interesowała jak radziła mi pewna polska pisarka - Alice Rosalie Reystone. Czytałam Twoją twórczość i szczerze zazdroszczę talentu do pisania :)

      Usuń
  6. Masz bardzo przyjemny styl pisania :) Z chęcią będę wracać :))

    OdpowiedzUsuń
  7. całkiem mi sie podoba twoje dzieło
    http://happinessismytarget.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny blog *O*
    bede tu czesciej :)
    photopassionme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Opowiadania Fantasy są moimi ulubionymi, dodatkowo ta nazwa: Moonlight Falls...
    Czyżby inspiracją było Mystic Falls??? :D
    Historia fajna, aczkolwiek jak skomentował MrKeyloger123 są drobne błędy stylistyczne, np. W tym dialogu lepiej brzmi (dużymi literkami): "(...)- Ciekawa historia, lecz CZYM jest świat nocy?" Itd.
    Duży Plus za ortografię i wykreowanie postaci Alexa (który jest całkiem niezły).
    Powodzenia w dalszym pisaniu i zachęcam do wyrażenia opinii w komentarzu pod tym postem z moim krótkim opowiadaniem-one shotem:




    http://to-i-owo-nietypowo.blogspot.com/2016/03/odrobina-mnie-samej-podzielic-sie-dzis.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny blog bardzo fajne opowiadanie będę na bieżąco ;*
    http://ruudegirls.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. podoba mi się ^^ czytam dużo fantasy właśnie takiego typu i bardzo wiele kojarzy mi się tak samo więc życzę Ci weny i oryginalnych pomysłów! napewno będę zaglądać ^^

    OdpowiedzUsuń