niedziela, 15 maja 2016

MOONDANCE - Rozdział I - część 10.



- Wstajemy kochanie, pobudka, pobudka. Szkoda takiego pięknego dnia – zaśpiewała Hope nachylając się nade mną. Odepchnęłam ją ręką i usiadłam na łóżku.
- Nie dasz pospać – żachnęłam się.
- Głodna jestem. Jak ty swoich gości traktujesz? – odgryzła mi się.
- Daj mi chwilę. Zaraz się ogarnę – odpowiedziałam.
- Ok! – Hope tanecznym krokiem wybiegła z pokoju.
            Wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki. Spojrzałam w lustro oglądając swoją szyję. Widniała na niej malinka i dwa małe strupy. Czyli jednak wydarzenia z nocy mi się nie przyśniły. Alex, mój chłopak, był wampirem. Wzięłam prysznic i ubrałam się w czyste ubrania. Robiąc makijaż starałam się za pomocą pudru zakryć ślady kłów, ale niewiele to dało, więc wyjęłam z szuflady arafatkę i zawiązałam ją sobie na szyi. Teraz było idealnie, a zawsze mogłam powiedzieć, że chustka jest częścią moje stylizacji.
            Na dole w kuchni moja przyjaciółka popijała już kawę, dzieląc się ploteczkami z mamą. Nieprzytomnie złapałam swój kubek z czarnym napojem i pociągnęłam łyk. Czułam jak ciepło rozpływa się po moim ciele. Uwielbiałam to uczucie.
- Co na śniadanie? – upomniała się Hope.
- Ja mam ochotę na sałatkę – powiedziałam.
- Gyros? – zaproponowała mama.
- Tak! – zawołałyśmy wspólnie z Hope.
- Zajmę się kurczakiem, wy umyjcie i pokrójcie warzywa – nakazała Lisa.
            Posłusznie wyjęłam z lodówki potrzebne składniki, ja je myłam, a moja przyjaciółka kroiła i rozdrabniała. W całym pomieszczeniu roznosił się zapach smażonego drobiu. Pociekła  mi ślinka. Zaczęłam do dużej miski dodawać warstwami przygotowane warzywa i mięso, Hope w tym czasie przygotowała sos, którym na koniec polała całość. Nasze śniadanie było gotowe i wyglądało smakowicie.
- Pyszne – skwitowała mama.
- Zgadzam się – powiedziała moja przyjaciółka.
- Co będziemy dziś robić? – zapytałam jej.
- Może pójdziemy na spacer? – zaproponowała.
- Chętnie poznam okolice. Bardzo mało Moonlight Falls widziałam.
- Dobrze, pokaże ci moje ulubione miejsca.
            Po skończonym śniadaniu razem z Hope ubrałyśmy się ciepło i ruszyłyśmy na wędrówkę. Prowadziła mnie w przeciwną stronę niż centrum miasteczka, gdzie jeszcze nie byłam. Kierowałyśmy się w stronę niewielkiego pasma górskiego, u podnóża którego znajdował się niezbyt gęsty las.
- Gdzie mnie zabierasz? – zapytałam.
- Zobaczysz. Na pewno nie będziesz żałować – odpowiedziała tajemniczo.
            Miała rację. Po jakimś kwadransie moim oczom ukazał się przepiękny wodospad, którego wody wpadały do wielkiego jeziora. Dotarcie tu nie było łatwe, droga była jakby ukryta, prowadziła przez krzaki, na które w życiu nie zwróciłabym uwagi i po prostu bym minęła tą magiczną dolinę. Usiadłyśmy na niewielkich kamieniach nad brzegiem. Woda w jeziorze była krystalicznie czysta. Wzięłam jej trochę w dłonie i napiłam się. Cudownie orzeźwiała.
- Lubię tu przychodzić kiedy chce być sama. Cieszę się, że w końcu mam kogoś z kim mogę się tym miejscem podzielić – powiedziała Hope.
- Oprócz mnie nikt nie wie o nim? – zapytałam zdziwiona.
- Nawet Xavier.
- Dlaczego akurat mi je pokazałaś?
- Uważam cię za prawdziwą przyjaciółkę, której nigdy wcześniej nie miałam. Bardzo dobrze się z tobą dogaduję, rozumiesz mnie, znosisz moje wariactwo i czuję, że mogę ci o wszystkim powiedzieć.
- Nawet nie wiesz jak miło mi to słyszeć. Ja również traktuję cię jak najlepszą przyjaciółkę. Kiedyś myślałam, że mam wielu przyjaciół, ale żadnemu z nich nie mogłam się wygadać, nie rozumieli mnie. A przy tobie czuję się szczęśliwa, doceniana. Pierwszy raz komuś zależy na moim dobru.
- Kochana, ja i Xavier nigdy cię nie opuścimy w potrzebie.
- Dziękuję – przytuliłyśmy się.
- Jejku, jaka ty jesteś zimna – przeraziła się Hope.
- Jak to?
- Zimne dłonie, policzki. Musiałaś bardzo zmarznąć.
- Nie jest mi zimno – zdziwiłam się.
- Może masz problemy z krążeniem. Moja mama też ma wiecznie zimne ręce, ale pije specjalną herbatę ziołową i bardzo jej to pomaga. Dla ciebie też przygotuję taką mieszankę.
- Sama robisz herbaty ziołowe?
- Tak, moja babcia leczyła się tylko za pomocą ziół. Nigdy nie była u żadnego lekarza. W dzieciństwie pokazywała mi, która roślina na co pomaga. Mam dość sporą wiedzę na ten temat.
- Nieźle.
- Tylko musisz ją pić regularnie.
- Dobrze, może się nie otruję – przyjaciółka pokazała mi język na te słowa. Odwdzięczyłam jej się tym samym.
            Całe popołudnie spędziłyśmy przy wodospadzie. Gadałyśmy i śmiałyśmy się, jakbyśmy znały się parę ładnych lat. Nie zauważyłam kiedy zaczęło się ściemniać. Na niebie świeciły się już gwiazdy, jedna spadła, a światło księżyca rozświetlało taflę jeziora. Patrzyłam na ten widok z zachwytem.
- Powinnyśmy już iść – wyrwała mnie z zadumy Hope.
- Szkoda, tu jest tak pięknie.
- W nocy to miejsce nie należy do ludzi.
- Jak to?
- Kiedy słońce się chowa za horyzontem, przychodzą tu leśnie stworzenia.
            W krzakach za moimi plecami coś zaszeleściło, drgnęłam przestraszona.
- Nie bój się. To pewnie jakiś zając. Chodźmy już – uśmiechnęła się przyjaciółka.
- Dobrze.
            Powrót do domu wydał mi się o wiele krótszy, niż wędrówka do doliny. Byłam lekko rozczarowana faktem, że musiałam ją opuścić. Tak bardzo mi się tam podobało.
            W nocy znów odwiedził mnie Alex. Kiedy spałam, drzwi balkonowe otworzyły się, a mój ukochany wszedł do mojego pokoju. Nie wiedziałam jak otworzył je od wewnątrz, ale niespecjalnie mnie to interesowało. Pragnęłam jego pieszczot. Pragnęłam, by znów mnie ugryzł.
            Alex położył się obok mnie na łóżku, pocałował mnie namiętnie, a potem zszedł niżej do szyi. Jego pocałunki wydawały mi się bardziej przyjemne, niż poprzedniego dnia. Nagle poczułam ból. Wbił swoje kły w moje ciało, lecz nie bolało mnie to tak bardzo jak za pierwszym razem. Błyskawicznie się odprężyłam i pozwoliłam mu pić moją krew. Tym razem wizyta Alexa była dłuższa. Leżeliśmy na łóżku w objęciach, był przy mnie dopóki nie zasnęłam z powrotem. 


6 komentarzy:

  1. Przede wszystkim - świetna muzyka :D No i zaczyna się robić ciekawie. lubię opowiadania o wampirach, więc obserwuję i dodaje do zakładek <3

    Zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jeju ! To jest takie świetne ! :D Nie przepadam za książkami/opowiadaniami o wampirach, ale to mi się spodobało. Świetnie dopasowana muzyka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawno już nic o wampirach nie czytałam :) Muzyka świetna, ale nie wiem czy nie jest zbyt rozpraszająca. Dużo osób słucha pracując na komputerze swoich playlist i wówczas automatyczna muzyka jest atakiem na uszy, którego się człowiek nie spodziewa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wampiry to już dla mnie przeszłość, ale ...może będę tu wracała ❤
    myartrip.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń