poniedziałek, 5 lutego 2018

FALE CIEMNOŚCI, Aaron Rosenberg - recenzja.

"Fale ciemności" autorstwa Aarona Rosenberga to kolejny tytuł z serii Blizzard Legends, który pojawił się w Polsce. Książka została wydana pod szyldem Wydawnictwa Insignis, swoją premierę miała 17 stycznia br. Jako wielka fanka uniwersum World Of Warcraft nie mogłam pominąć w swojej biblioteczce tej pozycji. Nie przedłużając, serdecznie zapraszam Was na recenzję. 

Aaron Rosenberg to pisarz znany ze swych powieści z gatunku fantasy oraz science-fiction, m.in. z uniwersum Star Treka oraz Warhammera. Dodatkowo pracuje jako projektant gier i w 2003 roku został nagrodzony Origins Award za podręcznik „Gamemastering Secrets”."Fale ciemności" to nie jedyna jego książka oparta na grach Blizzard Entertainment. Rosenberg jest również autorem  powieści „Królowa Ostrzy”, stworzonej na podstawie gry StarCraft.

Książka opowiada o drugiej wojnie pomiędzy ludźmi, a orkami. Po zajęciu Stormwind przez Hordę, lord Anduin Lothar zabiera małego księcia oraz niedobitków za morze, do Lordaeronu. Zamierzał szukać pomocy u króla Terenasa. Po nadzwyczajnej naradzie wojennej z pozostałymi władcami, zostało utworzone Przymierze, zrzeszające królestwa. Anduin Lothar, na czele nowo utworzonego sojuszu, stawia czoła Orgrimowi Doomhammerowi i jego potężnej Hordzie. 

Do samej fabuły nie można się przyczepić. Mimo, że książka jest dość krótka, mamy tu bardzo dużo ciekawych wątków oraz wiele znanych z World Of Warcraft postaci. Każde przedstawione wydarzenie jest bardzo dobrze opisane. Lektura jest podzielona na dwa punkty widzenia - Przymierze oraz Hordę - i mimo, że jestem całym sercem w Hordzie to muszę przyznać, że historia Przymierza jest w tym przypadku dużo ciekawsza. I choć "Fale ciemności" pod względem fabularnym są bardzo dobre to nie można tego samego powiedzieć o sposobie, w jaki zostały napisane. Język Rosenberga jest niezwykle ciężki. Już na samym początku irytował mnie sposób w jaki autor opisuje wydarzenia, bądź przemyślenia głównych postaci. Ja bardzo lubię bogate opisy, ale mam wrażenie, że Rosenberg, chcąc jak najlepiej przedstawić historię, mocno z tym przesadził. Zdania są rozbudowane i długie. Bywały fragmenty, gdzie jedno zdanie zajmowało trzy, czasem nawet cztery linijki tekstu. Dodatkowo autor tłumacząc pewne zjawiska, które odnosiły się do innych, nie raz przypominał rzeczy, o których już wspomniał wcześniej. Krótko mówiąc - tłumaczył to jak krowie na miedzy. 

Podsumowując, tak jak mówiłam fabule nie można nic zarzucić. Lektura jest bardzo ciekawa pod tym względem. Przez cały czas coś się dzieje, dzięki czemu czytelnik nie zazna nudy. Cieszę się, że powstała taka książka opowiadająca początki Przymierza, gdyż jako Hordziak nie za bardzo interesuję się przeciwną frakcją. Jednocześnie stwierdzam, że na początku Przymierze było naprawdę imponujące. Niestety, na tym kończą się plusy i przechodzimy do minusów. Jak wspominałam powieść jest bardzo ciężka. Niejednokrotnie po przeczytaniu paru stron miałam dosyć, ponieważ styl Rosenberga jest naprawdę irytujący. Zapewne dlatego tak długo mi się zeszło z przeczytaniem tej lektury. Przyzwyczaiłam się do lekkiego i przyjemnego języka Christie Golden i tutaj te opisy mnie przytłaczały zawartymi informacjami. Nie lubię tego mówić, ale dawno tak źle mi się nie czytało książki. Mimo to nie odradzam sięgania po tę pozycję. Myślę, że jest warta uwagi ze względu na bogatą linię fabularną. 


środa, 31 stycznia 2018

AVATAR COUNTRY, Avatar - recenzja.

For the heart and soul of a people forged in steel.

12 stycznia miała premierę nowa płyta zespołu Avatar - "Avatar Country". Grupa pochodzi ze szwedzkiego miasta Göteborg. Została założona w 2001 roku, początkowo istniała pod nazwą Lost Soul. Aktualnie w jej skład wchodzą wokalista Johannes Eckerström, perkusista John Alfredsson, gitarzyści Jonas Jarlsby i Tim Öhrström oraz basista Henrik Sandelin. Tworzona przez nich muzyka jest zaliczana do gatunków melodic death metal/heavy metal."Avatar Country" jest to siódmy studyjny album zespołu. Produkcją oraz mixem zajął się Jay Ruston.

1. GLORY TO OUR KING

Pierwsza pozycja na albumie jest niezwykle krótka i formą przypomina bardziej hymn, niż piosenkę. Jest delikatny podkład muzyczny oraz chór, który śpiewa na cześć naszego władcy. Jest to ciekawy wstęp, biorąc pod uwagę, że cała płyta poświęcona jest królowi Avatar Country, w którego wciela się gitarzysta Jonas Jarlsby. Warto wspomnieć, że Jonas nazywany jest przez kolegów oraz fanów "Kungen", co po szwedzku znaczy właśnie "król".

2. LEGEND OF THE KING

Tutaj mamy już cięższą kompozycję, bardziej przypominającą utwór. Piosenka jest mimo to dość wolna, wydaje się być strasznie długa przez co nie wpada w ucho. Nie ma tutaj jakiegoś punktu zaczepiania, który sprawiłby, że z przyjemnością wracałabym do tej pozycji.

3. THE KING WELCOMES YOU TO AVATAR COUNTRY

Od tego momentu dla mnie zaczyna się na poważnie cała płyta. Utwór jest niezwykle ciekawy, rytm niejednokrotnie się zmienia. Mimo, że kompozycja jest ciężka, pierwsze na co człowiek zwraca uwagę to melodia, która brzmieniem przypomina country. Zarówno linia melodyczna, jak i wokalna jest niczym wyjęta ze świata Dzikiego Zachodu. Według mnie jest to dość zabawny zabieg, dzięki któremu utwór mocno zapada w pamięć.

4. KING HARVEST 

Tutaj już od pierwszych sekund uderza w nas mocne, ostre granie oraz growl. Jest to kompozycja typowo metalowa, lecz ze zmiennym rytmem. Są szybsze oraz wolniejsze momenty, jednak przeważają te pierwsze. Niewiele mamy tu również czystego śpiewu, przez co piosenka nie każdemu może przypaść do gustu.

5. THE KING WANTS YOU

Druga z piosenek promujących album przed premierą. Również jest to kompozycja cięższa, ale za to bardziej skoczna od poprzedniej. Szczególnie można to usłyszeć przy refrenach. Posiada też przyciągające uwagę gitarowe solo. Zdecydowanie warto zwrócić uwagę na tę pozycję. Do tego utworu został zrealizowany teledysk.

6. THE KING SPEAKS

Jest to krótkie przemówienie naszego króla, skierowane do poddanych, z lektorem. Kolejny "zapychacz" płyty, jak w przypadku pozycji numer 1. W tle możemy usłyszeć okrzyki ludu, fanfary oraz fajerwerki.

7. A STATUE OF THE KING

Pierwszy utwór promujący album przed premierą. Kompozycja mocna, ostra, ma świetną solówkę na gitarze. Jeśli chodzi o linie wokalną to jest ona dość zbalansowana. Mamy zarówno czysty wokal, jak i growl. Tutaj należą się ogromne brawa dla Johna Alfredssona za piękną grę na perkusji. Według mnie jest to najlepsza pozycja na albumie, do której również zostało nagrane video.

8. KING AFTER KING

To jest kompozycja, którą zaliczam do tzw. "metalowych ballad". Niby ciężka, ale na tyle spokojna, że można przy niej usiąść i zrelaksować się. Sporo tu czystego wokalu oraz naprawdę wolniutkich momentów. Rytm jest bardzo zróżnicowany. Całość mocno chwyta za serce.

9. SILENT SONGS OF THE KING PT. 1: WINTER COMES WHEN THE KING DREAMS OF SNOW

Utwór instrumentalny, niezwykle spokojny. Mamy tu zdecydowaną przewagę muzyki elektronicznej. Niestety jest dość monotonny i zdecydowanie niepotrzebny na albumie. Zespół mógł na jego miejsce nagrać normalny, fajny utwór.

10. SILENT SONGS OF THE KING PT. 2: THE KINGS PALACE

Kontynuacja pozycji numer 9, jednakże okraszona metalem. Zaczyna się od mocnego wejścia gitar i perkusji. W tym przypadku również uważam, że jest to kompozycja zbędna. 

Podsumowując, muszę powiedzieć, z bólem serca, że ten album jest najsłabszym w dotychczasowym dorobku Avatara. Jest krótki, ale przez niepotrzebne "zapychacze" wydaje się jeszcze krótszy. Przyznać trzeba, że zawiera parę fajnych perełek, które naprawdę wpadają w ucho i warto zwrócić na nie uwagę. Jednakże, biorąc pod uwagę poprzedni album "Feathers & Flesh", który był dobrze dopracowanym arcydziełem, spodziewałam się po "Avatar Country" czegoś znacznie lepszego. Tym bardziej, że promujące album (przed premierą) piosenki są bardzo mocnymi pozycjami na liście utworów i dawały ogromne nadzieje co do tego wydawnictwa. 


niedziela, 28 stycznia 2018

MAGNUS CHASE I BOGOWIE ASGARDU, Rick Riordan - recenzja.

Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie serii, na którą naprawdę długo czekałam. Ricka Riordana poznałam dawno temu, kiedy w ręce wpadł mi pierwszym tom z cyklu "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". Bardzo spodobał mi się pomysł autora, by połączyć rzeczywistość ze starożytnym, mitycznym światem. Osobiście bardzo lubię poznawać różne mitologie. Następna w kolejce była trylogia "Kroniki Rodu Kane", które nawiązywały znów do wierzeń dawnych Egipcjan. Po greckiej i egipskiej mitologii przyszedł czas na rzymską. Z zapartym tchem czytałam książki Riordana, nie mogąc doczekać się następnych części. Mimo to czułam pewien zawód, ponieważ nie było żadnego cyklu nawiązującego do mojej ulubionej mitologii nordyckiej. Było mi smutno, bo jestem totalnie zakochana w Skandynawii, wikingach oraz ich wierzeniach. Jednak pewnego dnia, wchodząc do księgarni, moim oczom ukazał się pierwszy tom z najnowszej serii Ricka Riordana "MAGNUS CHASE I BOGOWIE ASGARDU". Bez zastanowienia go zakupiłam i jeszcze tego samego dnia zaczęłam czytać. Do tej pory w Polsce pojawiły się 3 tomy z serii. Serdecznie zapraszam Was na recenzję tego cyklu. 

Rick Riordan to amerykański pisarz, mieszkający w Bostonie. Studiował na Uniwersytecie stanu Teksas, jego specjalizacją była historia i anglistyka. Przez lata pracował jako nauczyciel. Popularność przyniosła mu ww. seria dla młodzieży "Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy". 

Cykl "Magnus Chase i Bogowie Asgardu" opowiada o nastoletnim, bardzo problematycznym chłopaku, który po tajemniczej śmierci matki, żyje samotnie na ulicach Bostonu. Jestem zdany tylko na siebie, często ma do czynienia z policją i prawem. Pewnego dnia spotyka swego zapomnianego wuja, który zdradza mu wielki sekret. Magnus jest synem nordyckiego boga, a wszystkie mity o Bogach Asgardu okazują się być prawdziwe. Jednak to jeszcze nie jest koniec, ponieważ Chase musi zapobiec nadejściu Ragnaroku, do którego nieustannie dąży Loki. Magnus razem z przyjaciółmi musi za wszelką cenę powstrzymać nikczemnego boga przed zagładą świata. Ale jak tu walczyć, gdy jest się martwym? 

Książki pisane są w narracji pierwszoosobowej, a ponieważ główny bohater jest dość pyskaty i sarkastyczny to zarówno opisy, jak i dialogi rozbawią Was do łez. Również tytuły rozdziałów są powalające, np: "Hearthstone mdleje bardziej niż Jason Grace choć nie mam pojęcia kto to jest" albo "Dlaczego nie należy używać noża do mięsa jako trampoliny". Język, którym posługuje się autor jest idealnie dobrany do odbiorców, czyli młodzieży. Opisy są dokładne, pełne metafor i epitetów, lecz nie są to związki wyrazowe, które zaliczyłabym do poetyckich. Raczej są to porównania humorystyczne, lekko głupkowate, bym powiedziała. Dialogi natomiast przesiąknięte są humorem. Fabuła nie jest monotonna, co chwilę dzieje się akcja, dzięki czemu czytelnik się nie nudzi. Biorąc pod uwagę, że powieść przeznaczona jest dla nastolatków, w pełni popieram taki zabieg. Przytoczone zapożyczenia z mitologii nordyckiej, jak najbardziej mają w sobie ziarno prawdy. Ciekawe w seriach Riordana jest również to, że one się ze sobą łączą. Jak? Tego Wam już nie zdradzę, musicie sami doczytać. 

Podsumowując, Rick Riordan kolejny raz mnie nie zawiódł. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, ponieważ "Magnus Chase [...]" podoba mi się nawet bardziej niż "Percy Jackson [...]". Myślę, że autor świetnie wpasował się w styl książek dla nastolatków, jednak dorośli mogą mieć z językiem problem. Ogólnie rzecz biorąc z każdej serii Riordana można poznać bliżej wybraną mitologię. Autor naprawdę mocno zagłębia się w przytaczane mity, są one świetnie przedstawione. Moim zdaniem "Magnus Chase i Bogowie Asgardu" jest w stanie zaciekawić każdą młodą osobę. Naprawdę zachęcam do zapoznania się z tym cyklem. Tym bardziej, jeśli interesujecie się starożytnymi mitologiami. 


środa, 24 stycznia 2018

ZBRODNIE WOJENNE, Christie Golden - recenzja.

Dzisiejsza recenzja dotyczyć będzie kolejnego dzieła pani Christie Golden. Jest to książka z serii Blizzard Legends, która skupia największe tytuły Blizzard Entertainment. Powód dlaczego sięgnęłam po tę lekturę jest taki sam, jak w przypadku innych książek z tego cyklu - kocham uniwersum World of Warcraft i pragnę je coraz lepiej poznawać. Przejdźmy zatem do samej książki, która nosi tytuł "Zbrodnie wojenne". Zapraszam!

Christie Golden to bardzo płodna autorka z Colorado. Napisała ponad 30 powieści i kilka krótkich opowiadań z gatunków fantasy, horror i science fiction. Jej dzieła bardzo często nawiązują do znanych uniwersów z gier, bądź filmów. W swoim dorobku ma tytuły spod szyldu, m.in. Star Trek, Starcraft, Star Wars, World Of Warcraft oraz Assassin's Creed. Christie Golden namiętnie gra w World of Warcraft.

"Zbrodnie wojenne" przedstawiają nam sąd nad Garroshem Hellscreamem, który po wielu popełnionych zbrodniach został nareszcie pojmany podczas oblężenia Orgrimmaru. W trakcie procesu zeznania świadków ujawnią sporo intrygujących faktów, które miały nigdy nie wyjść na światło dzienne. Niestety, tuż przed ogłoszeniem wyroku następuje zwrot akcji i skazany... ucieka.  

Fabuła "Zbrodni wojennych" może nie przedstawia się zachęcająco. Podczas czytania książki również można odnieść wrażenie, że jest ona dość monotonna. Jednakże, pod tym całym złym pierwszym wrażeniem ukrywa się naprawdę ciekawa opowieść. Czytelnik może poznać wiele kontrowersyjnych smaczków z historii Azeroth, które niosą za sobą pewne konsekwencje. Lektura jest napisana językiem bogatym, łatwym w odbiorze. Mamy tu wiele uosobień, metafor oraz epitetów, które zasługują wręcz na miano poetyckich. 

Podsumowując, lektura idealna dla graczy World Of Warcraft. Dla osób nowych w uniwersum, może się wydawać mocno wyrwana z kontekstu. Historia opowiada jeden, konkretny epizod. Nie ma jasno zarysowanego początku i zakończenia, jak w przypadku "Narodzin Hordy", bądź "Arthas. Przebudzenie Króla Lisza". Z tych powodów nowe osoby, mogą się pogubić i być zdezorientowane, dlatego polecam najpierw trochę lepiej zagłębić się w całe uniwersum, zanim sięgnięcie po tą pozycję. 


sobota, 20 stycznia 2018

CYKL DEMONICZNY, Peter V. Brett - recenzja.



Ciemność powstaje, gry upadają herosi.

Dzisiaj przygotowałam coś specjalnego dla Was - recenzję pewnej intrygującej serii. Przyznam się Wam szczerze, że pierwszą styczność z nią miałam jeszcze w gimnazjum. Dwa początkowe tomy bardzo mnie wciągnęły, niestety nie mogę tego powiedzieć o trzecim, który był bardzo męczący. Wydawał mi się nudny, pozbawiony sensu, niepotrzebny. Po latach postanowiłam zrobić drugie podejście i wtedy odkryłam miłość swojego życia (idealną do trójkąta z Serią o Kate Daniels pani Ilony Andrews!)…
Kochani, naszym dzisiejszym gościem jest CYKL DEMONICZNY autorstwa pana PETERA V. BRETTA. Zapraszam!

Peter V. Brett to amerykański pisarz, który od dzieciństwa zakochany był w fantastyce. Studiował literaturę angielską i historię sztuki na Uniwersytecie Buffalo, jednakże przez następne lata życia pracował w przemyśle farmaceutycznym. W 2008 roku rozpoczął ww. Cykl Demoniczny od wydania tomu „Malowany Człowiek”, który w tym samym roku został umieszczony na liście 10 najlepszych tytułów fantasy i fantastycznonaukowych. Książka została również nominowana do pierwszej nagrody David Gemmell Legend Award.

Światło słoneczne rzuca największe cienie.

O serii można powiedzieć naprawdę dużo, tym bardziej, że moja recenzja obejmuje aż osiem tomów, a już 31 stycznia światło dzienne ujrzy przedostatnia część cyklu, czyli „Otchłań”. Fabuła dzieje się w fantastycznym świecie wykreowanym przez autora, gdzie dzień należy do ludzi, a nocą rządzą demony, które mordują każdego, kto nie ukryje się za bezpiecznym kręgiem runicznym. Głównymi bohaterami są Arlen, Leesha oraz Rojer. Postanawiają oni rzucić wyzwanie porządkowi świata, który został narzucony przez otchłańce. Podczas lektury czytelnik może śledzić losy bohaterów od samego dzieciństwa, poznać ich problemy związane z dorastaniem, a co najważniejsze, może wspólnie z nimi przeżyć ich wewnętrzną przemianę. Po drodze poznajemy kolejne niezwykle istotne dla akcji postacie, które dołączają do naszej trójki. Bardzo ciekawym aspektem jest sposób w jaki główni bohaterowie stawiają czoła demonom. Nie jest on jednolity, gdyż każdy z nich posiada unikatowe umiejętności.

Cały Cykl Demoniczny jest napisany w przystępny dla czytelnika sposób. Język, którym posługuje się Brett nie jest skomplikowany, a informacje są łatwo przyswajane przez odbiorcę. Opisy są bogate w epitety oraz metafory. Do samej fabuły ciężko się przyczepić. Są przedstawione różne miejsca, dlatego opowieść nie jest monotonna. Dodatkowym wzbogaceniem są rozdziały poświęcone przeszłości bohaterów. Opisane retrospekcje uzupełniają oraz wyjaśniają pewne zjawiska. Mimo wszystko, autor ma u mnie dużego minusa. Czytając książkę można odnieść wrażenie, że pewne zdarzenia mają miejsce dzień po dniu. Za jakiś czas jednak zostaje wyjaśnione, że był między nimi pewien odstęp czasu. Czas akcji jest bardzo słabo zarysowany przez Bretta. Przez to mogą pojawiać się  pewne nielogiczności w fabule.

Niech cię mrok pochłonie…

Podsumowując, w moim odczuciu jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów fantastyki.  Gorąco zachęcam do zapoznania się z Cyklem Demonicznym. Nie warto zrażać się ilością tomów składających się na całość. Jestem pewna, że kiedy zaczniecie czytać pierwszy to potem ciężko będzie Was od lektury oderwać. Ja robiłam do serii dwa podejścia. Faktem jest, że i tutaj jak w każdej książce, są  nudniejsze momenty, ale warto je przetrwać, bo zostaniecie nagrodzeni wielką dawką ciekawej akcji. Kiedy już wciągniecie się w świat demonów, to nie będziecie chcieli z niego wyjść. Pochłonie Was Otchłań.

Jedność jest warta każdej ceny we krwi.


wtorek, 26 grudnia 2017

INTERVIEW WITH JAKE KEARSLEY [ENG/PL]

I wanted to write such beautiful words for the beginning, but I can't think of anything sublime.I would like to thank Jake for his time, but I would like to thank also my irreplaceable translators - thank you all for your help. 

[ENG]



When and how did your adventure with music begin? Why did you choose a guitar and a piano?

I really got into music when I was about 16 after hearing my first Metallica album, was the covers album Garage Inc. actually. I had been exposed to rock music earlier than that, but it was listening to this album that really started it for me. However it wasn’t until a few years after that I actually started playing guitar. As for the piano, that came into play when writing our first album. I started teaching myself piano because I wanted to be able to use it to help with the writing process. This turned into writing a piano based song and is something that will continue into our next record also.

What did your learning to sing look like?

Singing was a bit more of a difficult start than playing guitar. I always wanted to be a singer as well when I decided to start the band, however I wasn't very good. Took a good few years of trying different things to get to where I am now. I've had some vocal coaching of different periods but it's not something I do regulary. Normally just make sure I take care of myself and warm up to keep the voice in check. 

Who is your inspiration / idol?

The main inspiration has always been Metallica, but there have been a whole host of other bands that have influenced the music and the song writing. But James Hetfield and Metallica, like for a lot of other artists has been the biggest influence in how I approach things both artistically and stylistically.

You mentioned that you heard the first album of Metallica at the age of 16. Was this music somehow influenced your style, way of dress? Have you become such a rebellious teenager? I know that when I entered the world of symphonic metal I was fascinated by corsets and darkness. I always had to be dressed all in black.

Metallica definetely influenced us massively. We have a lot of similarities with them both in music and image.

When was the idea of starting a band? Whose initiative was it?

That came after starting to play guitar as I was heavily into skateboarding before I did anything with music. It was more of a hobby at first. However when I went to my first proper concert I decided I wanted to start a band. I just found the atmosphere electrifying, I thought it was so cool and that was before the bands even came on. That’s what started it all off.

What did your beginnings look like? From the beginning you wanted to play rock?

Yeah, when we started I was always sure I wanted to play Rock/Metal as that was the music I enjoyed the most and wanted to be a part of.

Was it difficult to enter the stage for the first time? How do you deal with stress?

I remember the first time very well, it was in the back of a small pub in a tiny room and I found it terrifying. I actually didn’t want to do the show, but managed to pull myself through. I told myself that if I couldn’t do this gig then I wouldn’t be able to do anything bigger down the line. This gave me the extra boost I needed to get over that obstacle. 

You can’t always get rid of stress, sometimes you just have to let things play out. The biggest stress these days is for when things aren’t working properly rather than going on the stage itself. I know we all love being on stage and find that fairly easy now. I mean there are always nerves especially for the bigger crowds, but the bigger concerns normally are making sure everything is working. Having a technical problem minutes before your set is very stressful, but you just have to try to be calm and deal with it as best you can.

Have you ever had such a stressful situation when there were technical problems just before the concert?

Yeah, several! However the most poignent moment was actually about a minute into a show. Was the first show of the Tarja tour in Prague. We had started the first song and everything was fine, except I thought my guitar might have been cutting out. However it's sometimes difficult to hear with everything going on etc. Anyway, sure enough it gets to the first riff where I'm playing by myself and the guitar just stops working! Was a problem with my wireless which I had to battle with through the first song before I could fix it afterwards. Was a little embarrassing!

What feelings did you accompany writing and composing songs for the first album? What values did you want to convey?

Normally the music is written first rather than words. I will write lyrics in a general sense but just when I have ideas I want to note down. The first real writing is always the music. When the music is done I will normally write to the song and see what feeling the song gives me and that decides what lyrics will be put to it. I’ll sometimes have a theme or idea I want to write about and that will give me a starting point before actually working out any words.

In addition to songs from the album "In Vain", have other compositions been created that have not been published anywhere?

Not really. There was one song on an EP we released about 6 years ago. We did two EPs before ‘In Vain’ but because most of the material ended up being reworked and recorded for the album, they were taken off our website, social media etc. There was one song from those that didn’t get onto the album so that is probably out there somewhere, but that’s the only one. Parts of that might get reworked at some point into a future release, but not currently.

You are currently in the process of creating the second album. Will the climate on the new album be similar to "In Vain" or maybe you're going to surprise us with something?

The new album is definitely a progression. It is stylistically similar to ‘In Vain’ in a lot of ways, but there are a few notable differences. We always described our sound as a mix of old school Thrash like Metallica and Iced Earth with Melodic Death Metal like In Flames and Arch Enemy. This new album is probably a more balanced and accurate representation of this than ‘In Vain’ was.

What themes can we find in the lyrics of new songs?

In a lot of ways it is similar themes to our first album. Most of the album deals with personal experience, about struggles and issues that I have dealt with or am dealing with currently.  There is also a bit of social commentary on there to. But it’s still in a lot of ways from that perspective. I find that these themes are ones that listeners find easiest to connect to as well which is a bonus. 

After your posts on Facebook, I noticed that you are having a good time in the studio. How does the cooperation between you and the boys work?

We have a good working relationship, we always have a great time together and work well as a unit.

What else can you tell me about the new album? What can fans expect?

I don’t want to say it’s better than ‘In Vain’ because I love that album and still think it’s everything I wanted it to be. However in some ways this new one is better. There are some great riffs and melodies on there and we are really excited about the new songs. I think the best description would be it is a bit more focused than the last one. This has been worked on as a set of songs rather than the best of what has been written since we started the band.

Are you interested in something else besides music?

Yeah, we are all interested in the normal sort of things outside of music like anyone else. Jonni is quite into playing football which always scares me as I worry he’s going to break something!

I hope Jonni did not have any serious injury before the show?

No we've been lucky so far. He did have an injury once but luckily nothing was broken so he still played the show like the trooper he is
.
In that case, what does Jake do in his free time when he puts down the guitar?

Outside of the band I just like to try to relax. The band and music takes up most of my free time so when i'm not doing that I just try to recharge. I like watching films and TV shows like most people do.

What advice would you give to novice bands who want to release their debut album?

Not sure really, feels like a bit of a strange question really because we would still consider ourselves in that category in a lot of ways as we are still quite small from a development point of view. But I would say the best thing is to be prepared. Being able to play the songs as a band before going into the studio helps a lot as well as helping you figure out what works and what doesn’t. There will always be a writing aspect whilst recording as in that environment you will sometimes change things as you go along, but it helps massively to have the majority of things figured out before recording. It’s cheaper too!

What did you remember after visiting Warsaw and Wrocław? Did you learn any words in Polish?

I remember staying in a Holiday Inn near the airport at Warsaw the night before the show. Felt amazing as we had been sleeping in the van up until that point. We had a walk around a shopping center next to the venue before we started setting up and ran into the other support band which was funny. As for Wroclaw, that was a cool show as it was inside the football stadium! We had this massive room as our dressing area and it was a 5 minute walk including a lift to get to the stage! I remember finding out from the promoter how to pronounce Wroclaw in Polish so I could say it on stage, but I chickened out and didn't do it for fear of messing it up!

Do you want to give something to Polish fans, eagerly awaiting your next visit to Poland?

We want to give them everything they want! They definitely embraced us so well when we played over there, was mind blowing. We hope to be able to come back after the new album is finished and see everyone again!

Źródło: Tereza Gonsiorova

[PL] 


Kiedy i jak zaczęła się twoja przygoda z muzyką? Dlaczego twój wybór padł na gitarę i pianino? 

Muzyką zacząłem się interesować w wieku 16 lat, po tym jak usłyszałem swój pierwszy album Metallici. Byłem wcześniej wystawiony na muzykę rockową, ale słuchanie tego albumu wszystko rozpoczęło. Jednak dopiero kilka lat później zacząłem grać na gitarze. Jeśli chodzi o fortepian, to wszedł do gry podczas tworzenia naszego pierwszego albumu. Zacząłem uczyć się na nim grać, ponieważ chciałem go wykorzystać do pomocy przy komponowaniu. Później zapragnąłem napisać utwór oparty na fortepianie i na pewno będę to kontynuować na następnej płycie. 

A jak wyglądała twoja nauka śpiewu? 

Śpiewanie było nieco trudniejsze niż granie na gitarze. Zawsze chciałem być wokalistą, gdy zdecydowałem się założyć zespół, ale nie byłem zbyt dobry. Zajęło mi kilka dobrych lat próbowania różnych rzeczy, aby brzmiało to tak, jak brzmi teraz. Miałem trochę wokalnego coachingu w różnych okresach, ale nie jest to coś, co robię regularnie. Zwykle po prostu muszę zadbać o siebie i rozgrzać się, aby utrzymać głos pod kontrolą.

Kto jest twoją inspiracją / idolem? 

Główną inspiracją była zawsze Metallica, ale istniało całe mnóstwo innych zespołów, które wpłynęły na tworzoną przeze mnie muzykę. Jednak to James Hetfield i Metallica, podobnie jak dla wielu innych artystów, mieli największy wpływ na to, jak dzisiaj podchodzę do rzeczy artystycznie i stylistycznie.

Wspomniałeś, że pierwszy album Metallici usłyszałeś w wieku 16 lat. Czy ta muzyka jakoś wpłynęła na twój styl, sposób ubioru? Stałeś się takim zbuntowanym nastolatkiem? Wiem po sobie, że kiedy weszłam w świat symfonicznego metalu byłam zafascynowana gorsetami i mrokiem. Zawsze musiałam być ubrana cała na czarno.

Metallica zdecydowanie wywarła na nas ogromny wpływ. Mamy z nimi wiele podobieństw, zarówno w muzyce, jak i w wyglądzie.

Kiedy narodził się pomysł założenia zespołu? Czyja to była inicjatywa? 

To przyszło po tym, jak zacząłem grać na gitarze, ponieważ dużo jeździłem  na deskorolce, zanim zrobiłem cokolwiek z muzyką. Z początku było to bardziej hobby. Jednak kiedy poszedłem na mój pierwszy prawdziwy koncert zdecydowałem, że chcę założyć zespół. Po prostu uznałem, że atmosfera jest elektryzująca, myślałem, że to jest takie fajne i tak było, zanim zespoły pojawiły się na scenie. Tak wszystko się zaczęło.

Jak wyglądały wasze początki? Od początku chcieliście grać rocka? 

Tak, kiedy zaczynaliśmy, byłem pewien, że chcę grać Rock/Metal, ponieważ była to muzyka, która najbardziej mi się podobała, i której chciałem być częścią.

Ciężko ci było wejść na scenę po raz pierwszy? W jaki sposób radzisz sobie ze stresem? 

Pamiętam pierwszy raz bardzo dobrze, to było  na tyłach niewielkiego pubu, w maleńkim pokoju i uważałem to wszystko za przerażające. Właściwie nie chciałem tego zrobić, ale udało mi się przezwyciężyć strach. Powiedziałem sobie, że jeśli nie będę mógł zagrać tego koncertu, nie będę w stanie zrobić nic większego. To dało mi dodatkową siłę potrzebną do pokonania tej przeszkody.

Nie zawsze można poradzić sobie ze stresem, czasami trzeba po prostu pozwolić, aby rzeczy potoczyły się same. Największy stres dzisiaj  dotyczy sytuacji, w których rzeczy nie działają prawidłowo, a nie samego wchodzenia na scenę. Wiem, że wszyscy uwielbiamy być na scenie i teraz jest to dość łatwe. Chodzi mi o to, że zawsze są nerwy, zwłaszcza przy większych tłumach, ale większe firmy zwykle pilnują, żeby wszystko działało. Problem techniczny przed Twoim setem jest bardzo stresujący, ale musisz po prostu zachować spokój i poradzić sobie z tym faktem jak najlepiej.

Czy mieliście kiedyś taką stresującą sytuację kiedy tuż przed koncertem pojawiły się problemy techniczne?

Tak, kilka! Jednak najgorszy moment był minutę od rozpoczęcia koncertu. Był to pierwszy koncert na trasie Tarji, w Pradze. Zaczęliśmy pierwszą piosenkę i wszystko było w porządku, z wyjątkiem tego, że myślałem, że moja gitara może przerywać. Jednak czasami trudno jest usłyszeć wszystko, co się dzieje itd. W każdym razie, zaczynam pierwszy riff, w którym gram sam, a gitara przestaje działać! Był problem z moją siecią bezprzewodową, z którą musiałem walczyć przez pierwszą piosenkę, zanim mogłem ją naprawić. To było trochę krępujące!

Jakie uczucia towarzyszyły ci przy pisaniu i komponowaniu piosenek na pierwszy album? Jakie wartości chcieliście przekazać? 

Zwykle muzykę komponuję jako pierwszą, dopiero później pojawiają się słowa. Piszę teksty w sensie ogólnym kiedy mam pomysł i chcę go zanotować. Pierwszym krokiem jest zawsze muzyka. Kiedy muzyka jest gotowa, zwykle piszę do piosenki i widzę, jakie uczucie wzbudza we mnie ta piosenka, i to decyduje o tym, jakie teksty zostaną do niej dodane. Czasami mam temat lub pomysł, o których chcę napisać i to daje mi punkt wyjścia, zanim zacznę opracowywać jakiekolwiek słowa.

Czy oprócz utworów z albumu "In Vain", powstały jakieś inne kompozycje, które nie zostały nigdzie opublikowane? 

Nie całkiem. Była jedna piosenka na EPce, którą wydaliśmy około 6 lat temu. Zrobiliśmy ich dwie przed "In Vain", ale ponieważ większość materiału została przerobiona i nagrana na potrzeby albumu, zostały one usunięte z naszej strony internetowej, mediów społecznościowych, itp. Była jedna piosenka, która nie dostała się na album, więc prawdopodobnie gdzieś tam jest, ale to wyjątek. Może przerobimy ją w przyszłości, ale nie teraz.

Aktualnie jesteście w trakcie tworzenia drugiej płyty. Czy klimat na nowym albumie będzie podobny do "In Vain" czy może zamierzacie nas czymś zaskoczyć? 

Nowy album to zdecydowanie postęp. Jest stylistycznie podobny do "In Vain" na wiele sposobów, ale jest kilka wyraźnych  różnic. Zawsze opisywaliśmy nasze brzmienie jako mieszankę oldschoolowego thrashu, takiego jak Metallica i Iced Earth, z Melodic Death Metalem jak In Flames i Arch Enemy. Ten nowy album jest prawdopodobnie bardziej wyważoną i dokładną reprezentacją tego stylu niż "In Vain".

Jakie motywy/tematy będziemy mogli znaleźć w tekstach nowych utworów? 

Pod wieloma względami jest podobny do naszego pierwszego albumu. Większość tekstów jest o osobistych doświadczeniach, walkach z problemami, z którymi miałem do czynienia w przeszłości lub obecnie. Jest tam także trochę komentarza społecznego, ale pod wieloma względami to nadal ta perspektywa. Uważam, że są to motywy, do których słuchacz może się odnieść najłatwiej, co jest plusem.

Po waszych postach na Facebooku zauważyłam, że dobrze się bawicie w studio. Jak przebiega współpraca między tobą a chłopakami? 

Nasza współpraca jest dobra, zawsze świetnie się razem bawimy i pracujemy dobrze jako jednostka.

Co jeszcze możesz mi zdradzić na temat nowego albumu? Czego fani mogą się spodziewać?

Nie chcę powiedzieć, że jest lepszy niż "In Vain", ponieważ uwielbiam ten album i wciąż uważam, że jest to wszystko, co chciałem osiągnąć. Jednak w pewnym sensie ten nowy jest lepszy. Jest tam kilka świetnych riffów i melodii, jesteśmy naprawdę podekscytowani nowymi utworami. Myślę, że najlepszym opisem byłoby, że jest nieco bardziej zdefiniowany niż ostatni. Został opracowany jako zestaw utworów, a nie najlepsze z tego, co napisano od momentu założenia zespołu.
Interesujesz się czymś jeszcze poza muzyką? 

Tak, wszyscy jesteśmy zainteresowani zwykłymi rzeczami poza muzyką, jak każdy inny. Jonni gra w piłkę nożną, co zawsze mnie przeraża, bo martwię się, że coś sobie złamie!

Mam nadzieję, że Jonni nie miał żadnej poważnej kontuzji przed występem?

Nie, mieliśmy szczęście na razie. Miał kiedyś kontuzję, ale na szczęście nic poważnego, więc wciąż grał koncerty  jak twardziel, którym jest.

W takim razie co robi Jake w wolnym czasie, kiedy odkłada gitarę?

Poza zespołem po prostu lubię się zrelaksować. Zespół i muzyka zajmuje większość mojego wolnego czasu, więc kiedy tego nie robię, po prostu próbuj naładować baterie. Lubię oglądać filmy i programy telewizyjne, tak jak robi to większość ludzi.

Jakie rady dałbyś początkującym zespołom, które chcą wydać swój debiutancki album? 

Naprawdę nie jestem pewien, to trochę dziwne pytanie, ponieważ uważamy, że sami nadal jesteśmy w tej kategorii, ale powiedziałbym, że najlepszą rzeczą jest być przygotowanym. Możliwość grania piosenek jako zespół przed wejściem do studia bardzo pomaga, a także pomaga zrozumieć, co działa, a co nie. Podczas nagrywania zawsze będzie aspekt tworzenia, ponieważ w tym środowisku czasami będziesz zmieniać różne rzeczy, ale bardzo pomaga to, aby większość  została ustalona przed nagraniem. Jest też taniej!

Co zapamiętałeś po wizycie w Warszawie i Wrocławiu? Nauczyłeś się jakiś słów po polsku? 

Pamiętam pobyt w Holiday Inn niedaleko lotniska w Warszawie w noc przed koncertem. Czułem się niesamowicie, bo do tej pory spaliśmy w furgonetce. Zanim zaczęliśmy przygotowania, byliśmy na spacerze po centrum handlowym, a potem wpadliśmy na inny support, co było zabawne.

Co do Wrocławia, to było fajne widowisko, bo było na stadionie! Mieliśmy ogromny pokój jako naszą garderobę i był to 5-minutowy spacer, w tym jazda windą, aby dostać się na scenę! Pamiętam, jak się dowiedziałem od promotora, jak wymówić Wrocław po polsku, żebym mógł to powiedzieć na scenie, ale stchórzyłem i nie zrobiłem tego z obawy, że się pomylę!

Chcesz coś przekazać polskim fanom, niecierpliwie oczekującym na Waszą kolejną wizytę w Polsce?

Chcemy dać im wszystko, co chcą! Przyjęli nas tak dobrze, gdy graliśmy tam, to było niesamowite. Mamy nadzieję, że będziemy mogli wrócić po wydaniu nowego albumu i ponownie zobaczyć wszystkich!